Nazywam się Agnieszka Prucia

 

Gdybym w marcu 2012 roku zobaczyła siebie w malutkiej pracowni, z gliną w ręku, pewnie pomyślałabym, że to nie o mnie, że to niemożliwe. A jednak. Czasem zaskakujące sploty okoliczności wiodą nas dokładnie tam, gdzie mamy być – w moim przypadku poza korporacyjny zgiełk, poza niesatysfakcjonującą pracę.
Dziś moja pracownia to stabilny blat na turkusowych nogach. To stutrzydziestolitrowy piec, w którego brzuchu walczą żywioły. To wreszcie kilogramy gliny, która czeka na nasze spotkanie – sam na sam. Hipnotyzuje organicznym zapachem, onieśmiela możliwościami, które kryje w sobie i uczy – uważności, cierpliwości oraz pokory.

Moja pracownia to miejsce, w którym pasja i marzenia nabierają realnych kształtów​.                                                                        

Wypełniona słowami, które zapisuję w glinie, by nie tracić z oczu cudów codzienności, by praktykować radość z małych rzeczy i by szukać równowagi w przyrodzie.
Piszę w glinie, bo wierzę, ŻE DOBRE SŁOWA BUDUJĄ DOBRE ŻYCIE​  ♥                                                                                              ( Jeśli chcesz zobaczyć moje dotyczasowe prace zajrzyj do GALERII )
​I choć cieszę się z miejsca, do którego doprowadziły mnie moje dwie pracowite ręce, ​to​ lubię wyobrażać sobie rzeczywistość alternatywną – w innym miejscu i innym czasie, gdzie słowa piszę nie tylko w glinie, ale coraz częściej na papierze​​